Wielka mapa Imperium
kwi 21st
Nasz grupowy portret bardzo długo leżał na stole w ciemnej komnacie, której straż strzegła dniami i nocami. Byli na nim wszyscy, którzy brali wówczas udział w tej grze. Gdy malarz nakładał nasze wizerunki na płótno, każdy uśmiechał się jak mógł. Uśmiechałem się więc i ja, mając nadzieję, że nie wyczują fałszu w ruchu mych warg i nie zedrą skóry z mej twarzy. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Jak rycerz smoka zabijał
kwi 15th
Dawno temu, zanim jeszcze pozamykano je w rezerwatach opowieści i bajek, niebem rządziły smoki. Niektóre z nich były wielkie jak góry, inne małe niczym jaszczurki. Zdarzały się smoki ziejące ogniem i takie plujące kwasem. Podobno spotkano nawet gatunek nieistniejących smoków. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Złoty dym
kwi 7th
Takich dwóch jak oni świat jeszcze nie widział. Bliźniaków tak podobnych fizycznie i zżytych z sobą, a jednocześnie tak różnych. Obaj świecili długimi złotymi czuprynami, ubierali się w porządne, lniane ciuchy i skórzane peleryny sięgające obcasów ich butów. Wystarczył jednak jeden moment w ich towarzystwie by odróżnić jednego od drugiego – i różnica ta była mocno widoczna już w dziecięcym wieku. Zdzisława wiecznie pochłaniały jego własne myśli i nie podejmował żadnej decyzji dopóki nie stwierdził, ze jest ona racjonalna – albo przynajmniej że nie podejmuje jej ze względu na swoje emocje. Janusz z kolei twierdził, że życie jest za krótkie, by przejmować się drobnymi szczegółami i zawsze korzystał z niego pełną piersią. Nie znaczy to bynajmniej, że spędzał je na piciu i zabawach – po prostu myśl, że nie powinien czegoś robić, bo to nie do końca właściwe, nigdy nie wzięła nad nim góry. Bardzo go denerwowało, gdy ktoś mu się sprzeciwiał w imię rozsądku.
Przeczytaj resztę tego wpisu »
Drżypłoszka
paź 8th
Dum.
Wiatr ucichł, ziemia drży.
Ulice miasta pustoszeją. Mieszkańcy uciekają w panice do swych domostw, a ci wyżej sytuowani i bardziej poważani z godnością, acz bardzo szybkim krokiem podążają w stronę pałacu Królowej, zwanym też, ze względu na położenie, „Pałacem na Kopcu”.
Dum.
Dotychczasowe życie miasta było niczym niezakłócone i spokojne. Nic nikomu nie przeszkadzało w wykonywaniu obowiązków, każdy robił to, co do niego należało, w spokoju i bezproblemowo. Czasem tylko ktoś zginął w pobliskim lesie, ale przecież to zwyczajna rzecz. Teraz jednak wszyscy jak jeden mąż dostali jakby masowej histerii, czując, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. W popłoch wpadli nagle najdzielniejsi nawet wojownicy.
Zielony narkotyk
wrz 18th
Zielony narkotyk
Wstęp
We wrześniu ubiegłego roku zakazano jego sprzedaży i w ogóle posiadania, a dwa tygodnie później zaczął ów zakaz obowiązywac. Na ulice wyszły koty policyjne, które, jak się niedawno okazało, znakomicie nadawały się do wykrywania zielonego narkotyku – ich węch był nieomylny. Z tego też powodu traktowano je nadzwyczajnie, lepiej nawet niż samych policjantów. Niestety traktowane “po psiemu” nie sprawiały się już tak dobrze, a dyrektywy rządowe trzeba było wykonywać, nie ma przebacz… Policja chodziła ulicami miast, zgarniając “green drug dealerów” i konfiskując “towar”. Recydywista taki, skazany w trymiga przez niezawisły sąd, wsadzany był do więzienia na lat dwanaście, jednakże tylko w teorii – w praktyce zakłady “resocjalizacyjne” szybko się przepełniały, a skazani czekali “w kolejce” do odsiadki. Sprawy toczą się ostatnimi czasy niesłychanie szybko i wciąż nabierają tempa. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Człowiek
lip 24th
Wiem, enigmatyczna nazwa, ale nic innego mi w tym momencie nie przychodzi do głowy. Może potem zmienię. O człowieku – ale nie o człowieku w ogóle, tylko o jednym takim w całości wymyślonym.
Pisane późno w nocy, możliwe powtórzenia czy takie tam – mam jednak nadzieję, ze nie
Z serii (serii jak serii, być może nic się już w niej nie pojawi, no ale): jak w opisie pominąć pewne istotne szczegóły.
Szedł tak zapyziałą, “ciemną” uliczką, potykając się o nierówności w bruku. Za każdym razem, gdy dobiegało go z otoczenia choćby najdrobniejsze drżenie, miał wrażenie, że wyskoczy mu serce. Wlókł się po omacku w zachlapanych krwią, brudnych od ziemi i resztek mózgu łachmanach. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Wilcze jagody
lip 10th
Tytuł jak tytuł, nie należy się nim sugerować.
Pisałem pod natchnieniem pewnych dwóch uroczych niewiast, dziękuję. :)
Nastał świt, lecz nie jeden z tak obficie opisywanych przez poetów. Ten świt był jednym z najpospolitszych, jak co dzień zwiastowany przez ptasią hałastrę. Na uwagę nie zasługiwał nawet fakt, że odbyło się to bez udziału słońca, w tym miejscu było to nadzwyczaj normalne. Niebo po prostu rozjaśniało się błękitem, a gdy przychodził moment zmierzchu gasło, błyszcząc tylko gwiazdami. Co jednak uznać można za ciekawe, nawet tak zwykłe przyjście dnia opisane zostało w pięciu zdaniach złożonych.
Wiersze L. – Ślad wampira
maj 18th
ŚLAD WAMPIRA
W jej umyśle gdzieś się zaszył.
Szeptał jej o swym pragnieniu,
Aby myśli złe odgonić,
Aby zamknąć jej świat w dłoni.
By oddała mu łzy swoje,
By ją zabrał na pokoje
Szczęśliwości i wytchnienia,
Ukochania, ukojenia…